niedziela, 22 marca 2009

MOJA PORANNOŚĆ CODZIENNA…








Moja codzienność poranna, to obserwacja ludzi, szukanie w nich czynnika, który łączy mnie z nimi, czyli, oczekiwania na…
Na co właściwie czekamy? Najczęściej na autobus, tramwaj, ale czy czekając na tak przyziemne rzeczy, nie czekamy na lepsze jutro, na realizację marzeń, na lepszy świat?
Nasuwa mi się pytanie. Dlaczego część z nas, bardziej konsekwentnie czeka na autobus, który przewiezie nas z punktu A do punktu B, niż na to, żeby wsiąść do „autobusu”, który pozwoli nam osiągnąć cele, dzięki, którym będziemy szczęśliwsi?
Być może, dlatego, że droga do szczęścia i spełnienia jest dłuższa i bardziej wyboista niż ta z punktu A do punktu B.
Ale czy jest ona zbyt długa?
A może to my nie jesteśmy wystarczająco konsekwentni?

5 komentarzy:

Emma pisze...

świetna seria! podoba mi się kolorystyka, bardzo wysmakowana :-)

a odnośnie Twoich roważań o podróżach i spełnianiu marzeń często mam wrażenie, że ludzie wolą nie spełniać marzeń...może wolą marzyć niż działać? może boją się rozczarowania, zawodu?

ciepełko :-)

Zet pisze...

Druga mi się najbardziej podoba... :)

Haradrimm pisze...

A na 1 zdjęciu mój kumpel:) Ciekawe zdjęcia, podobają się:)

Iwona Murawska pisze...

odnosze wrazenie ze zdjecia raczej robione ukradkiem .. myslalam ze moze mi sie wydaje ale znajomi ktorym je pokazywalam tez mowili ze wiekszosc wyglada jakby byly robione tak ze obiekt nei wiedzial ze jest fotografowany. ot takie moje odczucie subiektywne, mozliwe ze bledne

szczuply pisze...

Iwonko, jeśli mogę się tak zwrócić:)

Odczucie nie jest błędne:)
Zdęcia są robione tak, aby osoby fotografowane nie wiedziały, że są zamykane w kadrze. Wyjątkiem jest zdjęcie z dwiema dziewczynami siedzącymi na ławce, nierealnym było zrobienie im zdjęcia tak by nie wiedziały o tym, bo obserwowały każdy mój ruch z aparatem, i między innymi, dlatego strzeliłem im jedną klatkę, poza tym dość mocno wyróżniały się z oczekującego na transport tłumu:)

Czołgu drogi, nie miałem bladego pojęcia, że fotografuję Twojego kumpla:) Po prostu zbieg okoliczności, ale nic w tym dziwnego, w końcu czekałem na PKS do zacnego miasteczka zwanego Pabianicami, kumpel, o, którym mowa chyba też:)